Koniec wakacji. Jestem studentką a wakacje kończą mi się wraz z sierpniem. Jestem wobec tego bezsilna. Dziś poraz kolejny przebyłam drogę ze Stalowej W. do Krakowa. Przez to co zabiera mi Kraków czasem mówię źle o tym mieście. Niegdy tego tak naprawdę nie chcę. Po prostu nie lubię tej samotności tutaj. Nie lubię tu przebywac sama. W mieście, w którym wiekszośc życia spędza się w tramwajach rozmyślając. W mieście królów. I jeszcze ta podoga. Znów świat zalewa deszcz. Nieskończony deszcz. Znów zapowiadają nieszczęścia.
Zanim wsiadłam do busa byliśmy z D. świadkiem wypadku samochodowego. Ważne i istotne było dla mnie przełamanie się i 'zimna krew'. Wydaje mi się, że nic nikomu się nie stało, ale również nikt oprócz zrozpaczonej pani zza kierownicy nie pochylił się nad potrąconą. A kierowcy bezdusznie pędzili przed siebie...
Jesteś mi niezbędny do życia. Tęsknię i odliczam dni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz