środa, 1 września 2010

1944






Obejrzałam dziś tysiące zdjęc z naszego dawnego życia. Z naszych wyjazdów. Zdjęc z czasów kiedy odkrywałyśmy historię i składałyśmy jej pokłon. Przypomniłam sobie rok 1944... Przypomniałam sobie pamiętniki z tamtych czasów i słowa opisujące wydarzenia.

"Nie płacz. I tak niedługo umrzemy."  

Białoszewski pisał, że musiało minąc wiele lat zanim był w stanie spisac to co się wtedy działo. 


Warszawa. Nasza Warszawa. Nie taka jaką znają inni. Ale ta wciąż podziemna. Ta w muzeum i w strzeżonej kamienicy u bohatera artykułu z krzyżem Virtuti Militari na piersi. Warszawa na cmentarzu przy brzozowych krzyżach nad grobami naszych bohaterów. Warszawa przy wielkim znaku Polski Walczącej, przy pomniku małego Powstańca...

Cenne są dla mnie tamte chwile. 

Piosenka ta opowiada o 63 kartkach z kalendarza...

Piosenka wykonana w języku obcym. Opowiada o Warszawie i patriotach używając innego języka niż ojczysty. Byc może to czyni ją jeszcze bardziej wzruszającą...

I ten numer 63 na zawsze wyryty w sercu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz