Ja chyba też w związku z tym podążając za E. nie będę dziś spała. Ze szczęścia. I z niecierpliwości. Jutro ucieknę stąd jak najdalej. Ucieknę do domu, który z każdym kolejnym dniem moich studiów nabiera dla mnie coraz mniej materialnego znaczenia i staje się domem, który wcale nie potrzebuje murów aby istniec. Ucieknę daleko, ale nie licząc w kilometrach czy godzinach spędzonych w autobusie, ale oddalenie to będzie ucieczką myśli, długo oczekiwaną wolnością duszy. Brakuje mi tego. Potrzebuję tego koniecznie.
Wyjdę jutro ze szpitala ... i nie uwierze jakie szczęście mnie spotkało.
Jedynie czego będzie mi bardzo mocno brakowało to Was. I tak jak obiecałam będę tu wylewała tą tęsknotę, palcami stukając w klawiaturę.
A dzisiejszy dzień...
Rano dyżur, o którym nadal nie chcę pisac. Po szpitalu dwie biblioteki pożegnały się ze mną na czas wakacji. Następnie wróciłam do domu, stęskniona za Ukochanym. Kilka godzin później kiedy mój ipod zdążył się naładowac, co ogromnei mnie zdziwiło, założyłam słuchawki na uszy i wyszłam z domu. Uwielbiam słuchac muzyki chodząc po Krakowie, jeżdżąc tramwajem, obserwując ludzi. Ja, muzyka i film, w którym główną rolę odgrywa swiat, który mnie otacza. Wyłączam się wtedy. Oddziela mnie przyjemna bariera. Czasem mam ochotę zatańczyc na ulicy nie zwracając uwagi na przechodniów. Nigdy jeszcze tego nie zrobiłam. Towarzystwo muzyki zabija tą pewną samotnośc towarzyszącą tu na codzień.
Pojechałam po książkę. I tak w mojej kolekcji książek własnych znalazła się kolejna pozycja. Przespacerowałam się po krakowskim rynku. Moją życzliwością podobno skrzywdziłam pewną Panią, ale ja w to nie wierzę. Pojechałam na zakupy. Kupiłam buty. Przypadkiem, a wymarzone. Oczywiście pod kontrolą doradztwa MMSowego i z zatwierdzeniem z zagranicy, że robię dobrze. Jeszcze tylko pudełka, prezent dla H., znów milion jogurtów do picia i ... do mojego pokoju w Krakowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz