Nie wiem kiedy to się stało ale oto dziś nadszedł pierwszy dzień trzeciego roku moich studiów. Ciężko mi pogodzić się z mijającym czasem, ale chyba z powodu bezsilności muszę przyjąć to za konieczne. Boję sie myśleć o tym co ten rok będzie ode mnie wymagał. Chciałabym mieć już to wszytko za sobą. Jak narazie mój pierwszy wykład zaczyna się dopiero za godzinę, wiec chyba nie czas myśleć o końcu. Poza tym wszytkim co niesie ze sobą nazywanie się studentką trzeciego roku jest jeszcze kilka innych ważnych spraw, które nie pozwalają spokojnie zasnąć. Zamykają najbardziej sprzyjającą mi drogę podniebną. Ot tak. Bez słowa wytłumaczenia, z zimnym wyrazem twarzy, nie rozumiejąc co to dla nas oznacza.
Wczoraj wróciłam od T. Niedługo zobaczę się z maleńką H., żeby pooglądać kasety video z mojego dziecinstwa. Później czas na spotkanie w naszej dawnej Warszawie. Następnie intensywnie zacznę jazdy samochodem z literką "L" na dachu. Znów pobędę w moim prawdziwym domu. I pokonując wszystko samolot znów wzbije sie pod niebo...
Tęsknie za Tobą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz