środa, 25 sierpnia 2010

Środa. Dziś.

Tygodnie mijają nie wiadomo kiedy. Na szczęście przyszłość rysuje się w dość przyjaznych barwach. Trzy a może dwa tygodnie i znów pojeździmy sobie po Stalowej W. jak dawniej. Znów zjemy hot-dogi na Statoil. Przespacerujemy się po Tesco, pytając o zestaw słuchawkowy, który jak już zgaduje będzie za dwa tygodnie. Odwiedzimy stare mury Staszica. Uśmiechniemy się to tych, którzy są tego warci. Cieszę się. Rzadko nam się tak zdarza, co tym bardziej czyni te chwile wyjątkowymi.
Teraz siedzę sobie grzejąc się ciepłą bluzą i grubymi skarpetkami, bo jak zwykle jest mi zimno. T. własnie skończył prace. Ja od rana zrobiłam ostatnie zakupy przed powrotem do domu, a teraz czekam niecierpliwie. Dziś mamy dzień królewskiego posiłku. Jak miło. W kuchni czekają już naleśniki, Nutella w kubeczku i lody truskawkowo-śmietankowe mrożą się w zamrażalniku. Zjemy te pyszności, spędzimy mile czas ze znajomymi, wypijemy coś dobrego... zapominając, że to już środa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz