
..że kiedyś, będziemy spotykały się gdzieś na końcu świata, pijąc sobie kawę i jedząc jednego z najlepszych jakie w życiu jadłam placków. Kto by pomyślał, że nasi mężczyźni będą siedzieli w pokoju obok, oglądając tv i pijąc ulubione napoje, a dzieciątko będzie spało spokojnie.
Kiedyś... przesiadywałyśmy godzinami na ławce, chodziłyśmy na lody do 'Zielonego', godzinami obgadywałyśmy wszystkie tak istotne wtedy dla nas tematy, marzyłyśmy... Byłyśmy dziewczynkami tak bardzo nieświadomymi przyszłości.

Teraz... przestałyśmy odliczać czas. A nawet mamy genialny plan dodania 20 lat pomiędzy 25 a 35 rokiem życia. Tylko do kogo się z tym zgłosić? Odwiedzamy się z daleka od naszego Ozetu, ale nadal pozostając 'sąsiadkami'. I choć tyle się zmieniło w naszych życiach to jednak ilość istotnych dla nas tematów do omówienia pozostaje bez zmian. Przyjaźń z czasów kiedy getry były modne a Spice Girls były naszymi idolkami do teraz kiedy cały świat wygląda już zupełnie inaczej...

Dwa dni spędziliśmy w miasteczku z kierunkiem północnym w nazwie, oddalonym od Luton o godzinę drogi samochodem. W sobotę po zrobieniu sałatki, pojechałam na lotnisko. Tam hinduskie ręce miały zrobić mi kawę, chwaloną przez wszystkich. Hindusa zabrakło. Za to inne, wspanialsze ręce zrobiły mi Chai Latte. Nie mam pojęcia co to, ale było przepyszne. Do tego zjadałam francuskie ciastko z morelą, a następnie jeszcze z czekoladą w nagrodę za to, że jestem dziewczyną T. Po królewskim deserze, który jeszcze później składał się z płatków na mleku wróciliśmy do domu. Chwilkę później przyjechał po nas P. i tak wyjechaliśmy do Northampton.
Miasteczko to różni się stanowczo od naszego Luton. Jest o wiele ładniejsze i inaczej zbudowane, nie wspominając już o dzielnicy jaką odwiedziliśmy następnego dnia. Dzielnica ta wzbudziła w nas jedynie żal i wiele pytań bez odpowiedzi. Wieczór spędziliśmy w sześć osób dorosłych i dwa maleństwa. A. przyrządziła królewskie danie. Piłyśmy drinki jakich jeszcze nigdy nie piłam, chłopaki swoje trunki z Colą i rozmawialiśmy do późnych godzin nocnych. Następnego dnia po śniadaniu i kolejnych godzinach rozmów wybraliśmy się na wycieczkę do bardzo wyjątkowego miejsca wzbudzającego we mnie pewien sentyment. Do lasu. Nie był to taki zwykły las, ponieważ prowadziła przez niego kładka wspinająca się powoli aż do szczytów drzew. Piękne wrażenie robiło na człowieku stanie na równi z tymi starymi, chwiejącymi się sosnami. Z tego miejsca pochodzą nasze zdjęcia. Z lasu wróciliśmy na jakiś czas do domu, a następnie do Luton odwiedzając na chwilkę nasz park, aby popodziwiać lądujące samoloty. Trzeba samemu zobaczyć, usłyszeć i poczuć, aby wiedzieć co tu jest do podziwiania. Tak skończyły się nasze dwa dni spędzone w mieście z kierunkiem północnym w nazwie...
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz