A myślałam, że sen, a może raczej chęć spania jest moim wiernym towarzyszem. Właśnie się rozczarowuję. Wtedy kiedy jest najbardziej potrzebny znika udając, że to normalne. Być może.
Jeśli chodzi o bezsenność, chyba nie tak się nazywa spanie do 11 i niemożność zaśnięcia o 20.
W każdym razie skończyłam czytać kolejną książkę. Wczoraj nawet próbowałam zabrać się za następną, ale mimo tego iż została wielokrotnie nagrodzona za głębie przemyśleń w niej zawartych oraz doceniona za swą treść przez ludzi mających zapewne o wiele więcej do powiedzenia na temat książek niż ja, rozczarowała mnie na swoich pierwszych stronach dlatego chwilowo ją porzucam. Doceniam kunszt autora, mimo to myślę iż lżejsza książka jest mi teraz potrzebna. Być może nawet film, wymagający jeszcze mniej od mej wyobraźni. Pomyślę nad tym, a tymczasem muszę docenić to, że mogę przespać ponad polowę doby, nie myśląc o tym, że trzeba przecież rozdać lekarstwa w szpitalu oddalonym o długa drogę tramwajem, podczas gdy inni maja właśnie wakacje.
Ps.Siedzę przed komputerem z kubkiem gorącej herbaty. Marzę o jakiejś pysznej pizzy i o tym, aby T. nie pracował od czwartej nad ranem. Marzę jeszcze o kilku innych rzeczach. O prostszym świecie.
D.,H. tęsknie za Wami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz