To co dziś zobaczyłyśmy i przeżyłyśmy było dla nas jak jakiś głupi żart. Było to okropne i straszne. Jako położne nie miałyśmy do czynienia z takimi sytuacjami i zapewne nigdy nie będziemy miały, a przynajmniej pracując w naszym zawodzie. W takich chwilach doceniam swój zawód, widzę jego piękno jeszcze wyraźniej. Dostrzegam każdy szczegół cudu narodzin i radości związanej z nowym życiem. I tak właśnie chcę, aby wyglądała moja praca. Tak już wybrałam kilka lat temu i tego się trzymam z pełnym przekonaniem i umiłowaniem. Czuję całą moja osobą, że do tego jestem stworzona. A dzisiejszy dyżur... chyba nie mam ochoty nic tu o nim pisać, oby tylko szybko upłynęły nam te cztery dni. Już trzy.
"To nie jest kwestia powołania. Powołanie można mieć do wojska. To trzeba po prostu lubić."
A ja pytam- jak można to lubić?
Zdjęcie zrobiłyśmy tydzień temu w naszym instytucie. Jego urok kryję się w naszych ustach. Cała nasza 4. Niestety zabrakło nam odwagi wystąpienia w tak odważnym kolorze na oddziale. A szkoda.
Barwy naszych mundurków oznaczają pewną hierarchię- wszytkie stoimy murem za sobą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz